poniedziałek, 16 marca 2015

Przestroga sprzed 84 lat

Zamieszczam tu tekst dotyczący "Opowieści Lasku Wiedeńskiego" von Horwatha, które reżyseruję w olsztyńskim teatrze. W najbliższy piątek premiera. A póki co garść moich przemyśleń, do których impuls stanowił ten dramat i teatralna praca nad nim:

Tekst Horwatha jest przestrogą. Tym bardziej przejmującą, że dopowiedzianą przez historię. Pisana na początku lat 30. sztuka oddaje stan ducha społeczeństwa austriackiego tuż przed dojściem Nazistów do władzy w Niemczech. To swoista wiwisekcja życia wewnętrznego tych ludzi. Zwyczajnych jak my, mających swoje problemy i tak samo jak my obecnie borykających się ze skutkami kryzysów ekonomicznych wstrząsających światem Zachodu. Można śmiało założyć, że im większe podobieństwo między tym, co się dzieje teraz w nas a co działo się w tamtym społeczeństwie – tym realniejsza groźba, że wszystko znowu potoczy się w podobnym kierunku. Naprawdę, czuć zimny dreszcz na plecach obcując z „Opowieściami Lasku Wiedeńskiego”.
     Żadna z postaci naszej opowieści nie ma poczucia, że krzywdzi innych. Im więcej zła wyrządza, tym bardziej sama czuje się ofiarą. W swoim poczuciu robi wiele dla dobra kogoś innego. Im więcej tego „robienia dobra”, tym większe spustoszenia wokół. Bezradność egoisty wobec niemożności wyjścia poza pancerz własnego ego.
     Nie potrafię poddać tych postaci łatwym ocenom. Nie chcę. Wiem, że sam wiele razy zachowuję się właśnie tak jak one – krzywdzę kogoś w poczuciu, że mu pomagam lub że powinienem tak czynić w imię wyższego celu (jakże często wyższy cel jest zakamuflowanym interesem własnym!). Tak zostałem wytresowany. Wszyscy zostaliśmy. Dlatego stanowimy doskonałe obiekty do manipulacji. Wystarczy zabrać nam ekonomiczne poczucie bezpieczeństwa, abyśmy zaraz zapomnieli, że ci wśród których przyszło nam żyć, to istoty ludzkie takie jak my.
     Mogę się buntować, ale nie mam żadnych szans w starciu ze społecznymi normami. Społeczeństwo dysponuje naprawdę szerokim wachlarzem represji: od odsunięcia się ode mnie najbliższych po odebranie mi możliwości zdobywania środków do życia.
     Każde działanie będzie tylko uruchomieniem kolejnego mechanizmu społecznego, znalezieniem się na z góry wyznaczonych pozycjach. Możliwości manewru istnieją wyłącznie z pozoru, w istocie nie są niczym innym jak projekcją ślepego umysłu.
     Jedyne co naprawdę mogę, to próbować zrozumieć. Dlaczego robię coś czego nie chcę albo dlaczego w jakiejś sytuacji nie uczyniłem tego, co powinienem.

Prawdziwe zrozumienie nie ma nic wspólnego z ciasnymi ograniczeniami ego. Przeciwnie – otwiera na doświadczenie tego, co zostało nam dane od samego początku: doświadczenie bycie człowiekiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz